Holandia kończy z pracą „na telefon”. Co to oznacza dla Polaków pracujących przez agencje?
Holandia od lat jest jednym z najpopularniejszych kierunków wyjazdu do pracy dla Polaków. Magazyny, produkcja, szklarnie, sortownie, logistyka, pakowanie, branża spożywcza. Wiele osób wyjeżdża przez agencje, bo taki model daje szybki start, zakwaterowanie i prostą ścieżkę wejścia na rynek. Problem w tym, że elastyczna praca często bywała elastyczna głównie dla pracodawcy.
7 lipca holenderski Senat zatwierdził przepisy, które mają ograniczyć najbardziej niepewne formy zatrudnienia. Najważniejsza zmiana dotyczy tak zwanych nulurencontracten, czyli umów bez gwarantowanej liczby godzin. W praktyce chodzi o model, w którym pracownik jest zatrudniony, ale nie wie, ile godzin faktycznie przepracuje w danym tygodniu i ile zarobi.
Nowe przepisy mają wejść w życie od 1 stycznia 2028 roku. To nie oznacza rewolucji z dnia na dzień, ale kierunek jest jasny: Holandia chce ograniczyć pracę „na telefon” i dać osobom na elastycznych kontraktach większą pewność dochodu.
Dlaczego Holandia zmienia zasady?
Holenderski rynek pracy długo opierał się na dużej elastyczności. Dla firm to wygodne rozwiązanie, szczególnie w logistyce, rolnictwie, produkcji i pracy sezonowej. Zamówień jest więcej, potrzeba więcej ludzi. Zamówień jest mniej, grafik szybko się kurczy.
Dla pracownika taki system może być jednak ryzykowny. Jednego tygodnia ma pełny grafik, a kolejnego tylko kilka zmian. Teoretycznie pracuje, ale praktycznie nie wie, czy zarobi na zakwaterowanie, jedzenie, transport i ubezpieczenie. W przypadku pracowników migracyjnych ryzyko jest większe, bo praca często łączy się z mieszkaniem zapewnianym przez agencję.
Holenderski rząd wskazuje, że prawie 3 na 10 pracowników w kraju ma niepewny kontrakt elastyczny. Nowe przepisy mają więc ograniczyć sytuacje, w których całe ryzyko spada na osobę zatrudnioną, a firma zachowuje pełną swobodę w układaniu grafiku.
Zamiast zero-hour mają być widełki godzin
Umowy bez gwarantowanej liczby godzin mają zostać zastąpione kontraktami z określonym zakresem godzin. Oznacza to, że pracownik powinien znać minimalną i maksymalną liczbę godzin pracy. Holenderski rząd podaje przykład: jeśli minimum wynosi 10 godzin, maksimum może wynieść 13 godzin.
Dla kandydata to ważna zmiana. Minimalna liczba godzin pozwala lepiej zaplanować dochód, a maksymalna ogranicza sytuacje, w których ktoś formalnie ma mały kontrakt, ale w praktyce ciągle jest wzywany do pracy ponad ustalony wymiar. Jeśli praca powyżej maksimum będzie się regularnie powtarzać, pracodawca ma zaproponować kontrakt z wyższą liczbą godzin.
Agencje pracy też będą pod większą kontrolą
Zmiany są istotne szczególnie dla osób zatrudnianych przez agencje pracy. To właśnie przez uitzendbureau wielu Polaków trafia do magazynów, szklarni, zakładów produkcyjnych i sortowni w Holandii.
Nowe przepisy zakładają, że pracownicy agencyjni mają mieć co najmniej równoważne warunki wobec osób zatrudnionych bezpośrednio. Ten element ma wejść wcześniej, pod koniec 2026 roku. Może mieć znaczenie przy wynagrodzeniu, dodatkach, grafiku, czasie pracy i ogólnych warunkach zatrudnienia.
Nie oznacza to, że każda oferta przez agencję stanie się identyczna jak bezpośrednia umowa z firmą. Oznacza jednak, że Holandia chce mocniej uporządkować rynek, na którym przez lata pojawiały się problemy z niepewnością godzin, potrąceniami i zależnością pracownika od pośrednika.
Co powinien sprawdzić kandydat z Polski?
Osoby wyjeżdżające do Holandii nadal powinny dokładnie czytać oferty. Sama stawka godzinowa to za mało. Ważne jest, ile godzin faktycznie można przepracować, czy są one gwarantowane i jakie koszty zostaną potrącone z wypłaty.
Przed podpisaniem umowy warto zapytać:
- jaka jest minimalna liczba godzin tygodniowo;
- czy godziny są gwarantowane w umowie;
- ile kosztuje zakwaterowanie, transport i ubezpieczenie;
- jak naliczane są dodatki za zmiany, weekendy i nadgodziny;
- co dzieje się z mieszkaniem, jeśli kończy się praca;
- czy zatrudnienie jest przez agencję, czy bezpośrednio u pracodawcy.
To nie jest przesadna ostrożność. To podstawowe pytania przed wyjazdem. Oferta może dobrze wyglądać w ogłoszeniu, ale dopiero szczegóły pokazują, czy praca naprawdę się opłaca.
Holandia nadal będzie potrzebować pracowników
Nowe przepisy nie oznaczają końca pracy tymczasowej w Holandii. Kraj nadal potrzebuje osób do logistyki, produkcji, rolnictwa, ogrodnictwa, magazynów i branż sezonowych. Zmienia się jednak podejście do zatrudnienia. Praca elastyczna ma być używana tam, gdzie faktycznie wynika z sezonu, zastępstwa albo krótkiego projektu, a nie jako sposób na przerzucenie całego ryzyka na pracownika.
Dla Polaków może to być dobra zmiana, ale nie zwalnia z czujności. Najlepsze oferty będą coraz bardziej przejrzyste: z jasną liczbą godzin, czytelnymi kosztami, informacją o zakwaterowaniu i konkretnym opisem obowiązków.
Jeśli planujesz wyjazd, sprawdź aktualne oferty pracy w Holandii na Jober.pl i porównaj nie tylko stawkę, ale też gwarantowane godziny, koszty zakwaterowania oraz warunki zatrudnienia przez agencję.



