Nowe firmy nadal powstają, ale liczba upadłości rośnie. Co pokazuje I kwartał 2026?

Nowe firmy powstają, ale upadłości też rosną. Dane za I kwartał 2026

Nowe firmy nadal powstają, ale upadłości też rosną. Co pokazuje I kwartał 2026? 

Polska przedsiębiorczość nie zgasła, ale sygnały z początku 2026 roku nie są całkiem jednoznaczne. Z jednej strony wciąż rejestrowane są dziesiątki tysięcy nowych firm. Z drugiej, liczba upadłości jest wyższa niż rok wcześniej. 

To nie jest jeszcze obraz gospodarki, która nagle stanęła. Bardziej przypomina rynek z dwoma prędkościami: część osób i firm nadal próbuje rozwijać działalność, a jednocześnie niektóre branże mocniej odczuwają koszty, słabszy popyt albo trudniejsze warunki prowadzenia biznesu. 

Dwie liczby, które dobrze pokazują napięcie na rynku 

W I kwartale 2026 roku zarejestrowano 89 004 nowych przedsiębiorstw. To o 2% więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Na pierwszy rzut oka wygląda to całkiem dobrze, bo oznacza, że ludzie nadal zakładają firmy i widzą przestrzeń na własną działalność. 

Jednocześnie odnotowano 108 upadłości przedsiębiorstw, czyli o 8 więcej niż w I kwartale 2025 roku. Sama liczba nie oznacza lawiny bankructw, ale pokazuje, że pod spodem rynek nie jest równy dla wszystkich. 

Najwięcej nowych działalności tam, gdzie rynek pracuje codziennie 

Ponad połowa nowych rejestracji dotyczyła trzech obszarów: usług, budownictwa oraz handlu i naprawy pojazdów samochodowych. To ważne, bo są to sektory mocno związane z codziennym popytem, lokalną gospodarką i małymi firmami. 

Widać więc, że wiele nowych działalności nie powstaje w wielkich, spektakularnych branżach, tylko w tych obszarach, które obsługują normalne potrzeby rynku: usługi, remonty, handel, transport, logistyka czy proste zaplecze dla innych firm. 

Transport i informacja z lepszą dynamiką 

Największy wzrost liczby rejestracji w porównaniu z poprzednim rokiem pojawił się w transporcie i gospodarce magazynowej oraz w informacji i komunikacji. To może pokazywać, że część nowych firm szuka miejsca tam, gdzie rynek nadal potrzebuje elastyczności, obsługi zamówień, przewozów, usług cyfrowych albo zaplecza dla e-commerce. 

Nie znaczy to automatycznie, że każda nowa działalność w tych branżach będzie stabilna. Sam wpis do rejestru to dopiero początek. Ale kierunek jest ciekawy, bo dobrze pokazuje, gdzie przedsiębiorcy nadal widzą szansę. 

Upadłości nie rozkładają się po równo 

Wzrost liczby upadłości najmocniej widać w handlu i naprawie pojazdów samochodowych, budownictwie, zakwaterowaniu i gastronomii oraz transporcie i gospodarce magazynowej. To sektory, w których marże bywają napięte, a koszty pracy, energii, paliwa, najmu czy finansowania potrafią szybko zmienić opłacalność biznesu. 

Co ważne, nie wszędzie sytuacja wygląda gorzej. Spadek liczby upadłości odnotowano w usługach i przemyśle. To dobry przykład, że nie warto mówić o jednym wspólnym kryzysie dla wszystkich firm. Rynek raczej selekcjonuje słabsze modele biznesowe, niż załamuje się jednym ruchem. 

Małe firmy są nadal głównym silnikiem nowych rejestracji 

Najwięcej nowych wpisów dotyczyło osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. To pokazuje, że JDG nadal pozostaje jednym z najprostszych sposobów wejścia na rynek dla osób, które chcą działać samodzielnie, świadczyć usługi albo sprawdzić pomysł na biznes. 

Ten model daje elastyczność, ale ma też drugą stronę. Mała firma często szybciej odczuwa wzrost kosztów, opóźnienia w płatnościach i słabszy popyt. Dlatego sama liczba nowych działalności nie powinna być czytana wyłącznie jako znak dobrej koniunktury. To także sygnał, że część ludzi szuka alternatywy dla etatu albo próbuje utrzymać aktywność zawodową w innej formie. 

Co to mówi osobom szukającym pracy? 

Dla kandydatów dane o firmach nie są tylko ciekawostką gospodarczą. Jeśli nowe działalności powstają, to w części branż mogą pojawiać się nowe miejsca pracy, zlecenia i potrzeby kadrowe. Jednocześnie wzrost upadłości przypomina, że warto sprawdzać stabilność pracodawcy, zwłaszcza gdy firma jest bardzo młoda albo działa w branży pod presją kosztów. 

Przy wyborze oferty dobrze patrzeć nie tylko na stawkę. Znaczenie ma też to, jak długo firma działa, czy jasno opisuje warunki zatrudnienia, czy ma realne zaplecze i czy rekrutacja nie wygląda jak gaszenie pożaru na ostatnią chwilę. 

Nie każda nowa firma oznacza nowe etaty 

Warto pamiętać, że rejestracja działalności nie zawsze oznacza od razu zatrudnianie pracowników. Część firm to jednoosobowe działalności, część długo działa bez zespołu, a część korzysta z podwykonawców albo zleceń. 

Dlatego wzrost liczby rejestracji nie musi automatycznie przekładać się na szybki wzrost ofert pracy. Może natomiast pokazywać, w których branżach powstaje więcej aktywności gospodarczej i gdzie w kolejnych miesiącach mogą pojawić się nowe potrzeby rekrutacyjne. 

Obraz rynku jest bardziej „ostrożny” niż optymistyczny 

Dane za I kwartał 2026 roku nie mówią ani o boomie, ani o załamaniu. Pokazują raczej gospodarkę, w której nadal powstają nowe pomysły i firmy, ale prowadzenie biznesu wymaga większej odporności niż wcześniej. 

Dla pracowników i kandydatów to sygnał, żeby patrzeć na rynek uważniej. Nowe firmy mogą dawać szanse, ale stabilność pracodawcy, forma umowy i przejrzystość warunków są dziś równie ważne jak sama liczba ogłoszeń. 

Aktualne oferty pracy możesz sprawdzać na Jober.pl, porównując nie tylko wynagrodzenie, ale też branżę, warunki zatrudnienia i wiarygodność pracodawcy.