Koniec pracy na aplikację? Polacy chcą etatów dla kierowców i kurierów

Udostępnij:

Koniec pracy na aplikację? Polacy chcą etatów dla kierowców i kurierów 

Praca przez aplikację długo kojarzyła się z elastycznością: włączasz telefon, łapiesz zlecenia, sam decydujesz, kiedy jeździsz albo dostarczasz jedzenie. Dla części osób to nadal wygodny model dorabiania. Ale najnowszy sondaż pokazuje, że społecznie coraz mocniej przebija się inne pytanie: czy osoba, która regularnie pracuje dla platformy, powinna mieć większą ochronę niż zwykłe rozliczenie za kurs lub dostawę? 

Według badania IBRiS dla „Rzeczpospolitej” 69% Polaków uważa, że kierowcy Ubera i Bolta oraz kurierzy dostarczający jedzenie przez aplikacje powinni pracować na podstawie umowy o pracę. To nie jest drobna zmiana nastroju. To sygnał, że praca platformowa przestaje być traktowana tylko jako sprytna technologia, a coraz częściej jako normalny fragment rynku pracy. 

Etat daje stabilność, której aplikacja często nie gwarantuje 

Umowa o pracę oznacza dla pracownika konkretne zabezpieczenia: płatny urlop, prawo do chorobowego, normy czasu pracy, minimalne wynagrodzenie i większą przewidywalność. Dla osób, które z aplikacji korzystają tylko okazjonalnie, to może brzmieć jak nadmiar formalności. Ale dla kierowcy lub kuriera, który wykonuje zlecenia codziennie i z tego utrzymuje dom, brak stabilności staje się realnym problemem. 

W praktyce wielu pracowników platformowych działa w szarej strefie między niezależnością a podporządkowaniem. Niby sam wybierasz godziny, ale aplikacja ocenia, podsuwa zlecenia, mierzy czas, wyznacza warunki i potrafi ograniczyć dostęp do pracy. To właśnie ten algorytmiczny szef w kieszeni budzi dziś tyle emocji. 

Czego boją się platformy? 

Platformy i ich partnerzy ostrzegają, że obowiązkowe etaty mogą podnieść koszty działania, ograniczyć elastyczność i przełożyć się na wyższe ceny dostaw lub przejazdów. To argument, którego nie można po prostu zbyć machnięciem ręki. Model aplikacyjny wyrósł właśnie na szybkim skalowaniu, dużej dostępności ludzi i niskich kosztach organizacji pracy. 

Jeśli część tych zleceń trzeba będzie zamienić w klasyczne zatrudnienie, firmy będą musiały inaczej planować grafik, dyżury, stawki, urlopy i odpowiedzialność za pracowników. Dla klientów może to oznaczać droższe usługi. Dla kurierów i kierowców może oznaczać mniej swobody, ale więcej ochrony. Diabeł, jak zwykle, siedzi nie w aplikacji, tylko w regulaminie. 

Nie każdy chce tego samego 

Warto jednak uważać z prostym podziałem: etat dobry, elastyczność zła. Dla studenta, osoby dorabiającej po pracy albo kogoś, kto jeździ kilka godzin tygodniowo, swoboda może być największą zaletą. Dla osoby pracującej po 8 lub 10 godzin dziennie, bez płatnego urlopu i z niepewnym dochodem, ta sama swoboda może wyglądać bardziej jak ryzyko przerzucone na pracownika. 

Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi, czy aplikacje mają zniknąć. Chodzi raczej o to, jak odróżnić okazjonalne dorabianie od pracy, która faktycznie przypomina etat. Właśnie wokół tego będzie toczyć się najważniejsza dyskusja. 

Platformy pokazują szerszą zmianę na rynku 

Kierowcy i kurierzy stali się symbolem większego problemu: jak chronić pracowników w świecie, w którym coraz więcej decyzji podejmują systemy, rankingi i automatyczne reguły? Podobne pytania mogą pojawiać się także w innych branżach, gdzie elastyczne formy współpracy zastępują tradycyjne zatrudnienie. 

Dla kandydatów to przypomnienie, żeby patrzeć nie tylko na stawkę za godzinę lub zlecenie, ale też na stabilność, ubezpieczenie, urlop, koszty własne i realną przewidywalność pracy. Dla firm to sygnał, że model „elastyczność za wszelką cenę” może coraz częściej trafiać pod lupę pracowników, klientów i regulatorów.