Hongkong buduje nowe miasto przyszłości. Technologia, mieszkania i biznes na 30 tys. hektarów

Udostępnij:

Hongkong buduje nowe miasto przyszłości. Technologia, mieszkania i biznes na 30 tys. hektarów 

Hongkong przez dekady kojarzył się przede wszystkim z wieżowcami, finansami i jednym z najdroższych rynków nieruchomości na świecie. Teraz chce dołożyć do tego coś jeszcze: ogromny nowy obszar gospodarczy przy granicy z Chinami kontynentalnymi. 

Projekt Northern Metropolis ma objąć około 30 tys. hektarów na północy miasta, tuż obok Shenzhen. W planach są mieszkania, uczelnie, centra badawcze, firmy technologiczne, infrastruktura transportowa i nowe dzielnice biznesowe. 

Docelowo obszar ma pomieścić około 2,5 mln mieszkańców i stworzyć przestrzeń dla nawet 650 tys. miejsc pracy. To skala, która bardziej przypomina budowę nowego miasta niż zwykłą rozbudowę istniejącej dzielnicy. 

Hongkong chce być czymś więcej niż centrum finansowym 

Northern Metropolis jest jednym z najważniejszych elementów pierwszego kompleksowego pięcioletniego planu rozwoju Hongkongu na lata 2026–2030. 

To ważna zmiana. Miasto od lat opierało swoją pozycję przede wszystkim na finansach, handlu i usługach. Nowy plan zakłada większy nacisk na technologię, innowacje, sztuczną inteligencję, szkolnictwo wyższe i zaawansowany przemysł

Hongkong chce również zwiększać wydatki na badania i rozwój oraz mocniej wykorzystywać bliskość Shenzhen, które jest jednym z najważniejszych technologicznych centrów Chin. 

Dlaczego właśnie północ? 

Większość najbardziej rozpoznawalnych dzielnic Hongkongu leży na południu, bliżej portu i wyspy Hongkong. Północ przez lata była znacznie słabiej zurbanizowana. 

Jej największą przewagą jest jednak położenie. 

Po drugiej stronie granicy znajduje się Shenzhen, siedziba takich firm jak Tencent, BYD czy DJI i jeden z najważniejszych ośrodków technologicznych Azji. 

Władze liczą na to, że zamiast traktować granicę jako barierę, oba miasta będą coraz mocniej działać jak jeden duży ekosystem gospodarczy. 

Mieszkania są równie ważne jak technologie 

Projekt nie dotyczy wyłącznie biznesu. 

Hongkong od lat zmaga się z bardzo drogimi mieszkaniami i długim czasem oczekiwania na lokale publiczne. W ramach nowego pięcioletniego planu władze chcą wybudować około 196 tys. mieszkań publicznych

Rozwój Northern Metropolis ma więc jednocześnie zwiększać podaż mieszkań i przenosić część aktywności gospodarczej poza zatłoczone centrum. 

To istotne, bo stworzenie nowych biur czy laboratoriów niewiele zmieni, jeśli pracownicy nie będą mieli gdzie mieszkać lub będą spędzać kilka godzin dziennie na dojazdach. 

Technologia, finanse i cyfrowe pieniądze 

Hongkong chce też rozwijać obszary, których jeszcze kilka lat temu trudno byłoby szukać w klasycznym planie miasta. 

Wśród priorytetów znalazły się zielone finanse, cyfrowe aktywa, fintech oraz rozwój infrastruktury związanej ze sztuczną inteligencją. 

Miasto planuje również uruchomienie centralnego systemu rozliczania transakcji złotem i rozszerzanie wykorzystania cyfrowych form rozliczeń. 

Cel jest jasny: utrzymać status jednego z najważniejszych centrów finansowych świata, ale jednocześnie uniezależnić przyszły rozwój od jednej branży. 

Nowe miasto nie powstanie z dnia na dzień 

Skala projektu oznacza jednak ogromne koszty. Według szacunków rozwój Northern Metropolis będzie wymagał inwestycji liczonych w dziesiątkach miliardów dolarów. 

Duża część kapitału ma pochodzić z sektora prywatnego, dlatego pięcioletni plan ma dać inwestorom większą przewidywalność co do tego, jakie obszary będą rozwijane w pierwszej kolejności. 

Budowa potrwa wiele lat, a część planów będzie zapewne zmieniana po drodze. 

Hongkong próbuje zaprojektować swoją kolejną dekadę 

Najciekawsze w Northern Metropolis nie jest nawet to, jak wiele budynków ma tam powstać. 

Znacznie ciekawsze jest to, że Hongkong próbuje świadomie stworzyć drugi gospodarczy środek ciężkości miasta. 

Z jednej strony pozostaje globalnym centrum finansów. Z drugiej chce wykorzystać bliskość Shenzhen, przyciągnąć firmy technologiczne, rozbudować uczelnie i jednocześnie stworzyć setki tysięcy nowych mieszkań. 

Jeśli ten plan się powiedzie, za kilkanaście lat północ Hongkongu może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś. I być może właśnie tam będzie się wtedy decydować, czym Hongkong chce być w kolejnej części XXI wieku.