Nie tylko teoria i praktyki na koniec. Tak zmienia się kształcenie zawodowe
Najpierw kilka lat nauki, później dyplom, a dopiero na końcu pierwsze zderzenie z prawdziwym miejscem pracy. Przez dekady właśnie tak wyglądała typowa droga do zawodu. Coraz więcej szkół, uczelni i firm chce jednak odwrócić tę kolejność.
Zamiast oddzielać edukację od zatrudnienia grubą kreską, rozwijają model dualny: część wiedzy zdobywa się w szkole lub na uczelni, a część bezpośrednio w firmie.
To właśnie ten sposób kształcenia znalazł się w centrum tegorocznego Forum on Vocational Excellence w austriackim Grazu, gdzie spotkali się przedstawiciele szkół zawodowych, uczelni, firm i administracji z Europy oraz Azji.
Uczeń nie czeka kilka lat na pierwszy kontakt z zawodem
Idea kształcenia dualnego nie sprowadza się do odbycia kilku tygodni praktyk pod koniec szkoły.
W dobrze zaprojektowanym systemie firma staje się jednym z miejsc nauki. Uczeń lub student zdobywa teorię, ale równolegle poznaje sprzęt, technologie i sposób organizacji pracy, z którymi później spotka się zawodowo.
Dzięki temu kończąc edukację, nie zaczyna od zera. Ma już doświadczenie pracy w zespole, zna standardy obowiązujące w branży i wie, jak wiedza z podręcznika wygląda po przeniesieniu jej na halę produkcyjną, do laboratorium czy działu technicznego.
Europa zaczyna wymieniać doświadczenia z Azją
Tegoroczne spotkanie było wyjątkowe również z innego powodu. Po raz pierwszy w Forum on Vocational Excellence uczestniczył Azjatycki Bank Rozwoju wraz z przedstawicielami dziesięciu krajów partnerskich z Azji i regionu Pacyfiku.
Dla Europy oznacza to możliwość podglądania rozwiązań stosowanych na zupełnie innych rynkach. Z kolei państwa azjatyckie mogą korzystać z doświadczeń europejskich centrów kształcenia zawodowego i systemów łączących szkoły z przedsiębiorstwami.
Nie chodzi przy tym o znalezienie jednego modelu, który można skopiować wszędzie. Potrzeby regionu przemysłowego w Austrii mogą być zupełnie inne niż potrzeby miasta w Pakistanie czy kraju rozwijającego energetykę odnawialną.
Wspólny problem jest jednak podobny: jak uczyć ludzi umiejętności, które rzeczywiście będą potrzebne wtedy, gdy zakończą naukę?
Zawody zmieniają się szybciej niż programy nauczania
To pytanie staje się szczególnie ważne w branżach, które rozwijają się bardzo szybko.
Podczas forum osobne rozmowy poświęcono między innymi kompetencjom potrzebnym w sektorze wodoru. Transformacja energetyczna tworzy zapotrzebowanie na umiejętności, których jeszcze kilka lat temu wiele szkół zawodowych w ogóle nie uwzględniało w swoich programach.
Podobnie dzieje się w automatyce, elektromobilności, energetyce, zaawansowanej produkcji czy technologiach cyfrowych.
Jeżeli szkoła zmienia program raz na kilka lat, a firma wymienia technologię co kilkanaście miesięcy, między edukacją a rzeczywistością szybko powstaje luka.
Firma też musi nauczyć się uczyć
Kształcenie dualne nie oznacza jednak wysyłania młodego człowieka do firmy jako taniego dodatkowego pracownika.
Żeby system działał, przedsiębiorstwo musi mieć przygotowanych mentorów, jasno określony zakres nauki i czas na faktyczne rozwijanie kompetencji. Szkoła z kolei musi wiedzieć, czego uczeń nauczył się poza jej murami.
To wymaga znacznie bliższej współpracy niż tradycyjne praktyki organizowane raz w roku.
Dyplom zostaje, ale doświadczenie pojawia się wcześniej
Rosnące zainteresowanie edukacją dualną nie oznacza końca szkół zawodowych, techników czy uczelni. Wręcz przeciwnie. Chodzi o to, aby wiedza zdobywana w tych miejscach była mocniej połączona z tym, czego później wymaga zawód.
Dla młodego człowieka różnica może być ogromna. Zamiast kończyć edukację z dyplomem i pytaniem „kto zatrudni mnie bez doświadczenia?”, może wyjść z niej z jednym i drugim.
I być może właśnie dlatego granica między okresem nauki a początkiem kariery będzie coraz mniej wyraźna. W nowym modelu nie trzeba kończyć jednego, żeby zacząć drugie.



