Logo Jober.pl

Europa nie chce tylko korzystać z AI. Niemcy mówią o własnym sprzęcie, oprogramowaniu i infrastrukturze

Redakcja Jober · Opublikowano

Udostępnij:

Europa nie chce tylko korzystać z AI. Niemcy mówią o własnym sprzęcie, oprogramowaniu i infrastrukturze

Przez ostatnie lata pytanie brzmiało głównie: jak szybko firmy zaczną wykorzystywać sztuczną inteligencję?

W Niemczech coraz częściej pojawia się jednak inne: kto będzie kontrolował technologię, od której zależą przedsiębiorstwa, administracja i przemysł?

Podczas Digital-Gipfel 2026 w Berlinie kanclerz Friedrich Merz wezwał Niemcy i Europę do szybszego rozwijania własnych technologii AI. Chodzi nie tylko o modele sztucznej inteligencji, lecz cały łańcuch technologiczny: sprzęt, moc obliczeniową, oprogramowanie i infrastrukturę.

Merz określił ten kierunek jako budowę większej cyfrowej suwerenności. Reuters zwraca uwagę, że rząd chce ograniczać sytuację, w której kluczowe technologie są kontrolowane głównie przez dostawców spoza Europy.

Cyfrowa suwerenność nie oznacza odcięcia się od świata

Niemiecki rząd wyraźnie zaznacza, że nie chodzi o technologiczną autarkię.

Europa nadal ma współpracować z partnerami takimi jak Kanada czy inne państwa o podobnym podejściu do bezpieczeństwa i technologii. Jednocześnie chce zachować możliwość samodzielnego podejmowania decyzji dotyczących najważniejszych systemów.

W praktyce oznacza to rozwijanie własnych kompetencji tam, gdzie całkowite uzależnienie od zewnętrznego dostawcy mogłoby stać się problemem.

Merz mówił w Berlinie wprost o konieczności rozwijania technologii od hardware'u po software w sposób bezpieczny i pozwalający Europie zachować kontrolę nad kluczowymi elementami infrastruktury.

AI staje się elementem infrastruktury gospodarki

To ważna zmiana w sposobie myślenia o sztucznej inteligencji.

AI nie jest już traktowana wyłącznie jako program pomagający pisać tekst, kod albo analizować dokumenty.

Coraz częściej staje się częścią infrastruktury wykorzystywanej w fabrykach, energetyce, logistyce, administracji, cyberbezpieczeństwie czy robotyce.

Im więcej procesów zależy od takich systemów, tym większego znaczenia nabiera pytanie, kto zapewnia moc obliczeniową, gdzie przechowywane są dane, jakie firmy kontrolują oprogramowanie i czy europejskie przedsiębiorstwa potrafią rozwijać własne rozwiązania.

Niemcy wyznaczyły konkretne cele na 2030 rok

Podczas tegorocznego Digital-Gipfel opublikowano raport obejmujący 18 kluczowych działań dotyczących między innymi infrastruktury AI, bezpieczeństwa, kompetencji, innowacji i zastosowań technologii.

Rząd chce, aby do 2030 roku sztuczną inteligencję wykorzystywało co najmniej:

  • 80% dużych przedsiębiorstw,
  • 55% małych i średnich firm,
  • 90% instytucji federalnych w co najmniej jednym z podstawowych obszarów swojej działalności.

Zakładany jest również wzrost udziału działalności opartej na AI do ponad 10% niemieckiej gospodarki.

Niemcy liczą na przewagę przemysłową

Europa jest wyraźnie słabsza od USA w przypadku globalnych platform cyfrowych i największych modeli AI, ale Niemcy próbują wykorzystać inną przewagę.

Merz wskazywał na doświadczenie niemieckiego przemysłu maszynowego, elektrotechniki i automatyki.

To właśnie połączenie sztucznej inteligencji z robotyką, produkcją i inżynierią może być jednym z obszarów, w których europejskie firmy będą próbowały budować własną pozycję.

Niemiecki rząd zwraca uwagę, że przemysł elektrotechniczny i maszynowy już korzysta z globalnych inwestycji w centra danych, infrastrukturę AI i rozwój robotyki.

Potrzebne będą nie tylko programiści

Jeżeli ten kierunek rzeczywiście przyspieszy, rozwój AI może wpływać na znacznie więcej zawodów niż klasyczne stanowiska IT.

Budowa infrastruktury obliczeniowej wymaga specjalistów od centrów danych, sieci, energetyki i chłodzenia. Robotyka potrzebuje automatyków, elektroników i mechatroników. Cyberbezpieczeństwo oznacza kolejne zespoły zajmujące się ochroną systemów i danych.

Do tego dochodzą analitycy danych, inżynierowie AI, programiści oraz osoby odpowiedzialne za wdrażanie nowych technologii w przedsiębiorstwach.

To właśnie dlatego polityka dotycząca sztucznej inteligencji coraz częściej zaczyna przypominać politykę przemysłową.

Europa chce mieć więcej własnych kart w ręku

Niemcy i Francja już wcześniej rozpoczęły wspólne działania na rzecz europejskiej suwerenności cyfrowej. Według niemieckiego rządu dotychczasowe inicjatywy pomogły uruchomić około 12 mld euro deklarowanych prywatnych inwestycji w kluczowe technologie.

Do współpracy wokół europejskich projektów AI dołączyły również m.in. Włochy, Finlandia i Polska.

Nie oznacza to jednak, że Europa zamierza stworzyć zamknięty technologiczny ekosystem.

Cel jest bardziej pragmatyczny: mieć wystarczająco dużo własnych kompetencji, infrastruktury i firm, aby w kluczowych obszarach nie być całkowicie zależnym od decyzji podejmowanych poza kontynentem.

AI przestaje być tylko wyścigiem o najlepszy model

Jeszcze niedawno rywalizacja wokół sztucznej inteligencji była opisywana głównie przez kolejne premiery modeli.

Dziś coraz częściej chodzi o to, kto ma centra danych, chipy, energię, specjalistów, oprogramowanie i możliwość wykorzystania AI na dużą skalę w gospodarce.

I właśnie dlatego słowa Merza są ważniejsze niż zwykła deklaracja poparcia dla nowych technologii.

Niemcy mówią wprost, że zdolność do samodzielnego rozwijania i kontrolowania części technologicznego zaplecza AI staje się elementem bezpieczeństwa gospodarczego.

W praktyce oznacza to, że europejski wyścig o AI będzie toczył się nie tylko w laboratoriach i startupach, ale również w fabrykach, centrach danych, firmach inżynieryjnych i zespołach odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo.